Łączna liczba wyświetleń

piątek, 31 maja 2013

Dylan :D

Oto 2 zdjątka Dylana <3


ZDJĘCIA GŁÓWNEJ BOHATERKI :D

Oto zdjęcia naszej Acaci - głównej bohaterki :)










Dla mnie jest prześliczna <3 A dla was? Podoba się? :* 

INFO ;)

Ostatnio do postów dodaje gify, zdjęcia itp. A więc będzie ich coraz więcej, ale oczywiście to nie będą nasi bohaterzy, bo jak wiecie trudno takie coś na necie znaleźć. Tylko będą gify, zdjęcia przedstawiające daną sytuację.
Pozdrawiam, Dominika ;*

czwartek, 30 maja 2013

Część 21

Obudził nas budzik. Była więc 6:30. Wstałam i popatrzyłam na Dylana. Udawał że spał, chociaż i jego obudził budzik. Patrzyłam na niego i patrzyłam gdy nagle zaczął mnie całować. Poszłam do łazienki przemyć twarz. Zeszliśmy z Dylanem w piżamach na śniadanie. Zjedliśmy gofry które zrobił nam tato. Wróciliśmy na górę i Dylan się ubrał a po nim ja w http://www.polyvore.com/11/set?id=83642337. Koszulke wsadziłam w spódniczke i związałam włosy w koka. Psiknęłam się perfumami i zrobiłam lekki makijaż. Byłam już gotowa. Wyszłam do pokoju do Dylana
-No wreszcie.. - przerwał i spojrzał na mnie zachwycony - pięknie wyglądasz - oblizał wargi i się do mnie zbliżył.
Pomiędzy nami było 10 cm. Przyciągnął mnie do siebie bliżej. Zaczął namiętnie całować. 
Uśmiechnęłam się bo wiedziałam że zostanie szminka na nim. Oderwałam się ciężko oddychając i zaczęłam się śmiać. 
-Co jest? - zapytał uśmiechając się
-Masz moją szminkę
-Co gdzie?
-Haha, już ci wycieram
Wytarłam jego wargi opuszkami palców. Poszłam do łazienki poprawić sobie szminke i mogliśmy już wychodzić do szkoły. Pojechaliśmy jego samochodem. Pod szkołą było dużo ludzi, była jeszcze 7:45, a lekcje zaczynały się o 8. Weszliśmy i do szkoły, wzięliśmy książki na biologie i przywitaliśmy naszych przyjaciół. Rozmawialiśmy i Dylan wziął mnie za rękę. Pociągnął w jakieś korytarze i do kąta. 
-Byłaś grzeczna?
-Jak zawsze
-No nie wiem
Zaczął mnie całować. Usłyszeliśmy czyjąś kłótnię. Przerwaliśmy pocałunki i rozpoznaliśmy że to Lucy z Leonem. Przysłuchaliśmy się ich kłótni
-Jak to nic?! Nie pocałowałeś jej?! - krzyczała Lucy
-Nie! Lucy przestań! Nie będę komuś rozwalał życia! Jest z nim szczęśliwa! Nawet ją polubiłem! Odkryła że się znamy. I przeczytała sms'a którego mi wysłałaś. Sama się wkopałaś! Nie będę Ci już pomagał!
-Ty debilu! Dobrze że ją polubiłeś ale mogłeś nawet pokochać chociaż odradzam Ci życia z taką suką. 
-Nie mów tak na nią, ona Ci nic nie zrobiła!
-Jak to nie?! Odebrała mi chłopaka!
-Sama od niego odeszłaś!
W tym momencie podeszliśmy do nich. Lucy uciekła
-Leon.. - zaczęłam
-Przepraszam, ja nie chciałem się skrzywdzić, poznałem Cię bliżej i jesteś miłą, piękną dziewczyną. Nie będę Cię uwodził tak jak mi kazała. 
-Dziękuję, ja Ciebie też polubiłam. 
Podeszłam do niego i go przytuliłam. Dylan był troche wkurzony. Gdy się oderwałam od Leona nadal trzymał mnie za ramiona 
-Przyjaciele?
-Tak - pocałowałam go w policzek
Podeszłam do Dylana chwyciłam jego rękę.
-Leon, a Ty się przeniosłeś?
-Tak, Lucy chciała
Zadzwonił dzwonek i poszliśmy na lekcje trzymając się za ręce. Weszłam na biologię a Dylan na chemię. Lekcje minęły okej, przyszedł czas na lunch. Usiedliśmy z naszymi przyjaciółmi. Zauważyłam że Leon siedział sam. Zapytałam czy mogę go tu przyprowadzić. Zgodzili się więc po niego poszłam.
-Leon, siądziesz z nami? - spojrzałam na niego i moich przyjaciół, on spojrzał na nich a oni się uśmiechnęli
-Jasne
Poszliśmy. Zjedliśmy lunch rozmawiając i śmiejąc się. 
-Nie jesteś taki jak ta Lucy, jesteś spoko gościem - powiedział Brajan
-Dzięki, Lucy jest wkurzająca, nie wiedziałem że ona jest taką zołzą. I przepraszam Cię Acacia jeśli Ci wyrządziła krzywdę czy coś
Uśmiechnęłam się i poszłam do szafki po książki. Teraz miałam matematykę. Nie lubiłam tego przedmiotu chociaż szło mi całkiem nieźle. Usiadłam z Amandą a Ally przed nami z Emily. Reszta lekcji minęły całkiem dobrze. Wyszłam ze szkoły i nie zdążyłam nawet opuścić terenu szkoły gdy podjechał samochód. Był to Leon. Miał http://wholles.com/wp-content/uploads/2013/04/Porsche-Boxster-S1-300x187.jpg
-Podwieźć?
Zgodziłam się, ponieważ Dylan jeszcze miał 2 lekcje. Wsiadłam.
-Wyskoczymy gdzieś dziś? Oczywiście jako przyjaciele
-Hmm.. No nie wiem..
-Proszę - popatrzył na mnie zamiast na drogę i zrobił minę smutnego pieska
-No dobrze, patrz na drogę! - uśmiechnęłam się.
W radiu poleciała piosenka Justina Biebera - Be Alright http://www.youtube.com/watch?v=FsNZdlV64jU zaczęłam śpiewać. Leon się tylko szeroko uśmiechał. Wiedziałam że w środku się ze mnie śmieje.
-Co się tak uśmiechasz? - przerwałam śpiew
-Cudnie śpiewasz, myślałaś o jakiś zajęciach na śpiew?
-Znaczy nie, ale bardzo lubię śpiewać
-To zapisz się. Ja chodzę. Mogę Ci dać adres, przyjmują każdego. Nawet są takie zajęcia w parach, więc będziemy razem śpiewać czy coś.
-Oo świetnie, muszę się zapisać.
Dylan podał mi adres a ja zapisałam w telefonie. Podjechał pod mój dom. Pożegnałam się, pocałowałam go w policzek i już chciałam wychodzić gdy złapał mnie za nadgarstki na skutek czego usiadłam w fotelu
-Co jest? - zapytałam
-Przyjadę o 16. Wtedy zaczynają się zajęcia, więc od razu się zapiszesz i będziesz miała 1 lekcję
-Świetnie, a to płatne?
-Nie no skąd - uśmiechnął się i pocałował w policzek
Wyszłam z samochodu i kierowałam się do drzwi. Obróciłam się przed drzwiami, pomachałam mu i weszłam do środka. Nikogo nie było. Była godzina 14:00. Poszłam na górę wsiąść prysznic bo byłam przepocona po w-fie. Zadzwoniłam do Leona
-Tak? - odebrał
-Jak tam się trzeba ubrać?
-Normalnie, tak jak dzisiaj byłaś ubrana jest pięknie
-Nie, ja się chyba przebiore.
-Po co? Nie przebieraj się pięknie wyglądasz, i masz piękne chudziutkie nóżki
-Haha, no dobrze, ja kończę ktoś dzwoni do drzwi pa - rozłączyłam się
Zeszłam na dół w ręczniku. Przez okienko w drzwiach zauważyłam że to Dylan. Otworzyłam drzwi i stanęłam w nich. Zmierzył mnie wzrokiem od głów do stóp i oblizał usta
-Chce Cię - powiedział i się do mnie przysunął zamykając drzwi. 
-Nie mamy na to czasu
-Jak to?
-O 16 idę z Leonem na zajęcia śpiewne. Namówił mnie bo mam ponoć talent do śpiewu. On chodzi na takie zajęcia i ja chce się dzisiaj zapisać. Chciałabym spróbować.
-No dobrze, ale nic Cię z nim nie łączy tak?
-Tylko przyjaźń
-To dobrze, ej dopiero 15:10, mamy prawie godzinkę
-Zboczeńcu tylko o tym myślisz
-No wiesz jak jesteś w samym ręczniku to pociągasz mnie jak nikt.
-A babki z pornosów?
-One nie są tak atrakcyjne jak ty
Dylan złapał mnie za pośladki i podniósł. Owinęłam nogami jego uda. Zaniósł mnie na górę całując. Położył mnie na łóżku i całował po całym ciele. Zdjął z siebie koszulkę. Dotykałam jego torsu. Zaczął rozpinać spodnie. Zdjął je. Rozwinął ze mnie ręcznik i zaczął całować. Zdjął z siebie bokserki i zrobiliśmy to. Skończyliśmy o 15:40. Owinęłam się ręcznikiem i ubrałam się we wcześniejsze ciuchy w których byłam w szkole. Umalowałam się i wyszłam z łazienki. Dylan już był ubrany. Dochodziła 16. Leon zadzwonił więc zeszłam z Dylanem. Przywitałam się z nim buziakiem w policzka. Podeszliśmy do jego porsche gdy Dylan powiedział
-Fajne auto
-Dzięki
-To ja idę, powodzenia - pocałował mnie w usta i poszedł
Leon otworzył mi drzwi i wsiadłam. Podjechaliśmy pod takie studio. To nie było studio nagraniowe. Zapisałam się, ale musiałam zaśpiewać przy wszystkich jakąś piosenkę. Nigdy nie mówiłam nikomu ale pisałam piosenki. Zaśpiewałam ją http://www.youtube.com/watch?v=pnI3zeah3O8 (taki sam głos jakby co, ale dziewczyna oczywiście inna). Gdy skończyłam wszyscy bili mi brawo. 
-Acacia masz bardzo piękny głos, dlaczego wcześniej się do nas nie zgłosiłaś? Albo chociażby na inne zajęcia śpiewu? - zapytała nauczycielka
-Dziękuję, jakoś wcześniej o tym nie myślałam. Bardzo lubię śpiewać.
Zajęcia szły dalej. Mieliśmy dobrać się w pary. Dobrałam się oczywiście z Leonem. Mieliśmy za zadanie utworzyć własną piosenkę. Do dyspozycji mieliśmy studio. Mogliśmy tu przychodzić kiedy tylko chcemy. Od razu gdy skończyliśmy zajęcia poszliśmy do jednej z sal. Zaczęliśmy tworzyć pierwszą zwrotkę i nutki i w ogóle wszystko. Na utworzenie piosenki mieliśmy cały tydzień. Dochodziła 18. Leon odwiózł mnie pod dom. Podziękowałam mu za dzisiaj i pożegnałam się buziakiem w policzek. Weszłam do domu i opowiedziałam wszystko tacie i Maxowi. Byli ze mnie dumni i kazali mi zaśpiewać tą piosenkę co śpiewałam w studiu. Zrobiłam to, skończyłam i zaczęli bić mi brawo. Zjedliśmy potem kolację. Poszłam do siebie. Weszłam na chwilę na fb. Poszłam potem się umyć. Wyszłam i wysuszyłam włosy. Znowu weszłam na fb i na skypa. Zadzwonił Dylan. Opowiedziałam mu wszystko i ten kazał mi zaśpiewać to co w studiu. Zrobiłam to chociaż dźwięk był inaczej przetwarzany na komputerze. Dylan powiedział że jutro mu to zaśpiewać mam na żywo. Pogadałam z nim do 23 i poszłam spać. 

KOMENTUJCIE! Proszę, było tak dużo ludzi, a teraz coraz mniej. Kocham was <3

środa, 29 maja 2013

Część 20

-No i to mi się podoba - przerwał
Uśmiechnęłam się i lekko zarumieniłam. Dylan to zauważył i się uśmiechnął.
-Śliczne masz rumieńce
-Weź! Foch! - odwróciłam się do niego plecami z dumą<czujecie te sarkastyczne zachowanie?>
-Oj skarbie - przytulił mnie od tyłu - Kochasz mnie?
-Mówiłam przecież
-Eee nie pamiętam co odpowiedziałaś
-Kocham Cię
-Coo?
-Kocham Cię - mówiłam zaciskając zęby
-Co tam gadasz? - nadal się ze mną droczył
-Kocham Cię słyszysz?! Kocham Cię najmocniej na świecie! Kocham kocham kocham Cię! - wywrzeszczałam
-Ja Ciebie też 


Zaczął całować mnie po szyi, zszedł potem niżej do rąk. Potem wrócił na szyję. Odwróciłam się do niego i musnęłam lekko jego wargi. Poszłam do łazienki przemyć twarz, jeszcze miałam zaspaną. Zauważyłam na szyi znamię. Nigdy wcześniej go nie było. Przyjrzałam się bliżej i krzyknęłam
-Dylan!
-Coś się stało? - stanął obok mnie
-Co to do cholery jest?! - wskazałam na szyję
-Malinka - uśmiechnął się szyderczo
-No weź! 
-No co? Drugą chcesz czy co? - znowu ten uśmieszek 
-Za co? Za co? - zaczęłam się śmiać
-Stęskniłem się za Tobą, tyle.
-Palant! 
Dylan jednym ruchem przyciągnął mnie do siebie. Nasze czoła zetknęły się. Ugryzłam jego wargę. Popatrzył na mnie i zaczął namiętnie całować. Podniósł mnie a ja owinęłam nogi w okół jego ud. Kochałam gdy był blisko. Oderwałam się od niego i kazałam mu wyjść. Przemyłam twarz i wyszłam do niego. Posiedzieliśmy jeszcze i poszedł. Zeszłam na kolację.
-Córeczko..
-Tak tato?
-Bo ja.. Mam kogoś. Chciałabym żebyś ją poznała. Jeżeli jej nie zaakceptujecie to zrozumiem. Ale wiedz że najważniejsze osoby w moim życiu to Ty, Max i mama.
-I teraz nowa dziewczyna, tato minęło tyle lat. Masz prawo być szczęśliwy. Na pewno ją polubię. 
-Kocham Cię córeczko
-Ja Ciebie też
Zjedliśmy potem w ciszy. Wróciłam na górę. Fajnie że miałam własną łazienkę. To wyglądało tak że mam pokój i w pokoju mam drzwi do swojej łazienki. Innych drzwi nie ma, są tylko przez mój pokój, i dobrze. Włączyłam MTV w pokoju i poszłam do łazienki. Nalałam pełną wannę i weszłam. Umyłam się z wszystkimi olejkami i płynami. Usłyszałam piosenkę w telewizorze http://www.youtube.com/watch?v=cVLIqMSYNls owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z mokrymi włosami. Na łóżku siedział sobie Dylan. Zaczął śpiewać tą piosenkę. Na początku się śmiałam potem rzuciłam się na niego i owinęłam nogi w okół jego ud. Dalej mi to śpiewał i obracał w powietrzu. Nie przeszkadzało mi że Dylan widzi mnie prawie pół nagą. Nie raz tak było. Gdy piosenka się skończyła i poleciała ta http://www.youtube.com/watch?v=AByfaYcOm4A Dylan postawił mnie na ziemię. Ręcznik mi spadł. Dylan się uśmiechnął i zmierzył mnie wzrokiem od głów do stóp.
-No no, piękne widoki - powiedział przyciągając mnie nagą do siebie
-Puść!
Wyrwałam się i założyłam ręcznik. Musnęłam lekko jego wargi i podeszłam do garderoby. Na piżamkę wybrałam sobie http://www.polyvore.com/12/set?id=83744192. Wróciłam do łazienki i się ubrałam. Wyszłam po cichu i rzuciłam się Dylanowi na plecy. Pośmialiśmy się i wylądowaliśmy na łóżku całując się. 
-Nocujesz u mnie?
-Chcesz?
-Tak, brakowało mi Ciebie
-Mi Ciebie bardziej
Znowu zaczęliśmy się całować.
-Jutro do szkoły przecież.. - przerwał
-Idź po rzeczy i wszystko co potrzebne
-Okej, od razu wezmę samochód
Poszedł a ja oglądałam seriale. Wrócił po jakiś 10 minutach. Powiedziałam żeby poszedł pod prysznic. Gdy tylko wszedł do łazienki i się zamknął usłyszałam dzwonek do drzwi. Max był u swojej dziewczyny a tato u swojej. Pobiegłam z tym gipsem otworzyć. Był to Leon
-Leon co Ty tu robisz?
-Odwiedzam Cię, wiem że jest późno ale nie mogłem się powstrzymać. 
-To miłe - pocałowałam go w policzek
-Nie zaprosisz mnie?
-Jasne wchodź - niechętnie go zaprosiłam do salonu.
Usiadł blisko mnie. Trochę czułam się skrępowana. Rozmawialiśmy gdy nagle spojrzał mi w oczy
-Sama jesteś?
-Nie, Dylan u mnie jest, myje się.
-Pogodziliście się? - zapytał z szokiem na twarzy
-Tak
Leon zrobił dziwną minę. Nagle zadzwonił jego telefon. Na ekranie było 'Lucy dzwoni' i do tego jej zdjęcie. Zauważył że to zauważyłam i położył telefon na stoliku odrzucając połączenie. To było dziwne, skąd on ją znał?!
-Skąd znasz Lucy?!
-Jaką Lucy? - zdziwił się, ale udawał, wiedziałam to
-No tą co dzwoniła, widziałam! Kto to?! I skąd ją znasz?!
-To moja kuzynka. 
-Co?!
-No tak, a Ty ją znasz?
-Znam
Leon poszedł do toalety. Dostał sms'a. Spojrzałam i było od Lucy. To co przeczytałam bardzo mnie zdziwiło. Było napisane 'I jak w końcu? Pocałowałeś tą sukę Acacie? Uległa Ci czy nie? Jak Ci idzie do cholery odpisz i odbieraj! Ona nie może być z moim Dylanem'. W tym momencie zszedł Dylan w dresach, bez koszulki, jego tors był idealny. Pomachałam mu żeby szybko podszedł po cichu, pokazałam mu sms'a i powiedziałam że jest tu Leon, kazałam mu się schować. Leon wyszedł z łazienki. 
-Leon, możesz mi powiedzieć co to jest?
Spojrzał na telefon
-Acacia to nie tak.. - zaczął się bronić
-Myślałam że będziemy przyjaciółmi, no cóż nadawałeś się na niego. Wyjdź stąd, proszę
-Przepraszam, ale ja nie chciałem tego - po tych słowach wyszedł. 
Opadłam na sofę. Dylan wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Ustawiłam budzik i poleżeliśmy chwilę słuchając muzyki. Wyłączyłam muzykę i światło. Położyłam się obok Dylana i szybko zasnęliśmy.

PRZEPRASZAM ŻE TAKI KRÓTKI ;C Ale musiałam :D Następny może dziś, ale w 100% jutro :) Wolne mam więc się postaram. Komentujcie, bo mam wrażenie że nie ma dla kogo pisać.

wtorek, 28 maja 2013

poniedziałek, 27 maja 2013

Część 19

Obudziłam się 5 rano z krzykiem. Śnił mi się Dylan. Śniło mi się jak całował się i rozbierał jakąś dziewczynę. Była brunetką. Pomyślałam od razu o Lucy. Próbowałam zasnąć ale nie mogłam. Zeszłam na dół i zrobiłam sobie płatki, zjadłam w kuchni i wróciłam na górę. Postanowiłam się odprężyć i poszłam do wanny. Siedziałam w niej 2 godziny. Wyszłam i wysuszyłam włosy. Dochodziła już 9. Wyszłam owinięta ręcznikiem z pokoju. Na moim łóżku siedział nie kto inny jak Dylan. 
-Co ty tu robisz?! - krzyknęłam
-Czekam na ciebie
-Jak się tu dostałeś?
-Drzwiami?
-Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie!
-Przepraszam, możemy porozmawiać? - zapytał
-Jestem w ręczniku, wyjdź!
-Przecież widziałem Cię nagą, więc nogi i tak masz zajebiste - obdarował mnie jednym z tych uśmiechów
-Przestań! 
-No to wybierz sobie ciuchy, ja poczekam
-Nie, zadzwonię do Ciebie później
-Teraz musimy porozmawiać
-Dobra
Po tym wybrałam sobie http://www.polyvore.com/10/set?id=83442516 i poszłam do łazienki. Zrobiłam koka i lekki makijaż i wyszłam
-Pięknie wyglądasz - zbliżył się do mnie dotykając moich rąk
-Zostaw mnie
-Ehh, to porozmawiamy?
-O czym?
-O nas
-Nie ma nas
-Jest, ja z Tobą nie zerwałem
-Wcale
-Właśnie przyszłem o tym z tobą porozmawiać, ale powiedz najpierw co to za koleś który Cię wczoraj odprowadzał i pocałował?! - zapytał a w jego oczach widziałam smutek
-Poznałam go wczoraj w parku jak biegałam, usiadłam na ławce i płakałam przez Ciebie! On mi pomógł o tym zapomnieć, odprężyć się. To tylko kolega
-No już dobrze dobrze, naprawdę uroniłaś chociaż jedną łzę przeze mnie? - uśmiechnął się
-Tak
Dylan zbliżył się do mnie i przytulił. Nie odrzuciłam już go. Było mi to potrzebne, jego bliskość.
-Kocham Cię, i naprawdę ja nie napisałem tego sms'a. Dopiero sobie przypomniałem, że to mogła być Lucy.
-Jak to?
-Wczoraj była u mnie. Pamiętasz jak moja mama dzwoniła że gości mamy? To była Lucy. Nie miała gdzie mieszkać i oczywiście mama ją wzięła do nas.
-Co?! Ha i pewnie spaliście razem co?!
-Nie! Acacia proszę Cię! Ona spała w gościnnym! Ja od razu mówiłem mamie żeby poszła do schroniska, ale odpowiedziała że już była i powiedzieli jej że niech wraca do swojej rodziny, a ta nie chciała iść do rodziny, więc przyszła do nas, wiedząc, że moja matka ulegnie
-Nie wiem co powiedzieć.. Kompletnie
-Acacia proszę wybacz mi. Rozmawiałem z Lucy, przyznała się do wszystkiego, chciała mnie nawet pocałować ale ją odepchnąłem i wywaliłem z pokoju, tylko Ciebie kocham, wybacz mi
-Muszę to przemyśleć..
-Ale co tu przemyślać? Prawdę mówię, no ale jak potrzebujesz czasu to rozumiem, ale ja nie mogę bez Ciebie żyć. Pamiętaj to. - pocałował mnie w policzek i wyszedł
Jutro już mieliśmy wracać do szkoły. Niedługo zakończenie roku, wakacje. Nie wiem co będę robiła, z tych rozmyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu, dzwonił Leon
-Tak Leon?
-Hej ślicznotko, dałabyś się zaprosić na spacer, albo jak chcesz kolejne biegi?
-Wolę spacer
-Super, to przyjdę zaraz po Ciebie, jestem w pobliżu
-Okej, dozobaczenia
Rozłączyłam się i wzięłam jabłko, zaczęłam konsumować i nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć i zaprosiłam jeszcze chłopaka do środka, całe zdarzenie widział Dylan, siedział na krawężniku. 
-Leon, poczekaj chwilkę.
Zamknęłam drzwi i wybiegłam z domu, podbiegłam do Dylana. Siedział na krawężniku więc usiadłam na nim okrakiem. Objął mnie w talii.
-Coś się stało? Czemu on znowu do Ciebie przyszedł?
-Nic się nie stało, zaprosił mnie na spacer. Nie masz nic przeciwko?
-Ufam Ci. I jeżeli to tylko spacer no w porządku. Idź.
-Dylan.. Ja Cię kocham - szybko musnęłam jego wargi i zeszłam z niego biegnąc do domu. 
Ujrzałam w oknie że patrzy w moje drzwi i się uśmiecha. Nie wiem dlaczego go pocałowałam. Nie wiem dlaczego usiadłam na nim okrakiem. Nie wiem po co w ogóle do niego podbiegłam. Kocham go i chyba jestem w stanie mu wybaczyć. Poczułam, że ktoś kładzie mi dłonie na ramieniach
-Leon..
-Wszystko w porządku?
-Tak..
-Nie chcesz iść?
-Możemy zostać w domu? Nie chce obok niego przechodzić..
-Ale przecież go pocałowałaś
-Wiem, ale nie chcę.
-A masz może jakieś tylne wyjście?
-Znaczy mam, ale to na ogród, nie wyjdziemy na ulicę
-Cholera, chciałbym Ci pokazać pewne miejsce
-No dobra możemy iść
-Super - uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek
-Poczekaj pójdę po telefon
-Dobrze
Pobiegłam po telefon oczywiście potykając się o schody
-Cholera! Pierdolone schody! - wrzasnęłam i zaczęłam jęczeć
Usłyszałam tylko jak ktoś trzasnął drzwiami, spojrzałam zza okno, ponieważ przy schodach miałam i na chodniku nie było już Dylana. Usłyszałam tylko 'coś jej zrobił?' i to był głos Dylana. Po chwili obaj już byli przy mnie
-Co się stało? - zapytał Dylan
-Aua, chyba skręciłam kostkę - zaczęłam jęczeć jeszcze bardziej
-Dasz rade wstać? - zapytał Leon
-Nie
Dylan wziął mnie na ręce i kazał Leonowi otworzyć drzwi
-Leon weź tu przy drzwiach jest taka miseczka szklana, w niej są klucze, zamkniesz dom? - zapytałam
-Okej, już się robi
Dylan niósł mnie do jego domu, położył na sofie, wziął kluczyki i ponownie wziął na ręce. Położył mnie na tylnym siedzeniu i usiadł za kierownicę a Leon obok niego
-Nadal boli? - zapytał Leon
-Cholernie
-Jak skręciła to chyba boli tak? - bardziej powiedział niż zapytał Dylan
-Przestań się kłócić - powiedziałam
Podjechał pod szpital i zaniósł mnie znowu na rękach. Od razu lekarz mnie przyjął. Kostka została skręcona. Oczywiście musiałam nosić gips. Wyszłam z sali i od razu podbiegli do mnie chłopcy. 
-I jak? - zapytał Leon
-Ślepy jesteś że ma gips? - zapytał wkurzony Dylan
-Przestań! - krzyknęłam
-Przepraszam
Dylan chciał mnie wziąść na ręce ale ja powiedziałam że sobie poradzę. I tak wziął mnie na ręce. Zaniósł mnie i tym razem posadził z przodu. 
-Ej Ty Leon, a Ty gdzie idziesz? Znaczy gdzie Cię zawieźć? Do Acaci czy do siebie jedziesz?
-Niestety muszę już być w domu, rodzina przyjechała i muszę pomóc, nie pogniewasz się Acacia?
-Nie nie, skąd że - odpowiedziałam
-Gdzie Cię wysadzić?
Leon podał adres i odwieźliśmy go. Nie wiedziałam kiedy zasnęłam..
*OCZAMI DYLANA*
Ona jest taka słodka jak śpi. Kocham ją najmocniej na świecie. Jestem z nią najszczęśliwszy. Boję się że mogę ją stracić, tego bym nie zniósł. Dojechaliśmy pod jej dom. Jej babcia już stała w oknie. Wysiadłem i wzięłem śpiącą Acacie na ręce i zamknęłem samochód. Już jej babcia otworzyła nam drzwi. 
-Dzień dobry - przywitałem się
-Dzień dobry, a co się stało?
-Potknęła się o schody, gip 2 tygodnie, zasnęła w samochodzie
-Ojej a to niezdara, jeśli możesz zanieś ją do jej pokoju, przygotuje wam jedzonko czy coś
-Dobrze, dziękuję
Poszłem znanym mi korytarzem i dalej podążałem schodami. Znalazłem się przy uchylonych drzwiach. Max zobaczył mnie i od razu podbiegł
-Co ty jej robisz?! 
-Spokojnie stary, potknęła się na schodach i zawiozłem ją do szpitala, skręciła kostkę
-Ile będzie nosiła ten gips?
-2 tygodnie
-Akurat na zakończenie roku, zanieś ją do pokoju, a tak w ogóle to się pogodziliście?
-Tak jakby
-To dobrze, wiesz ufam Ci, ale jak co do czego to uważaj, jak moja siostra sobie Ciebie nie życzy to dowidzenia
-Rozumiem
Otworzyłem drzwi łokciem i zamknęłem w ten sam sposób. Rozkryłem łóżko i położyłem nadal śpiącą Acacię, następnie przykryłem. Usłyszałem dźwięk telefonu, to był Acaci. Spojrzałem na wyświetlacz, Amanda dzwoniła
-Tak?
-Dylan?! Co Ty do cholery robisz u Acaci?! Albo ona u Ciebie?! Po tym co jej zrobiłeś?!
-Spokojnie nie krzycz, to nie ja wysłałem tego sms'a. Lucy to zrobiła. Dłuższa historia. Ale byłem u Acaci i potknęła się na schodach i skręciła kostkę. Zawiozłem ją do szpitala i teraz przy niej czuwam. Będzie miała gips 2 tygodnie. Nie zrobię jej krzywdy, kocham ją
-Mam nadzieję, gdzie Acacia?
-Śpi
-A to przepraszam, nie przeszkadzam, pa.
-Cześć
Rozłączyła się. Odłożyłem telefon i do pokoju weszła jej babcia z tacą naleśników z serem polanych toffi. Odebrałem tacę i podziękowałem. Gdy odkładałem tace na szafkę obok łóżka mojej ukochanej obudziła się
-Czemu śpię?
-Zasnęłaś w samochodzie, dzwoniła Amanda, powiedziałem jej co się stało, nie masz za złe że odebrałem Twój telefon? Tak by cały czas dzwonił i Cię zbudził, a jakbym odrzucił Amanda nie dała by spokoju
-Wiem, nie gniewam się, dziękuję że przy mnie jesteś
-Kocham Cię
-Ja..
-Nie bój się tego powiedzieć
Nachyliłem się nad nią i złożyłem pocałunek. Odwajemniła go. Czułem że wszystko wraca do normy.
*OCZAMI ACACI*
Cieszyłam się że Dylan był przy mnie. Zawsze tak było. Nigdy mnie nie zostawił. Kochał mnie i ja go też. 
-Zjemy? - zapytałam
-No jasne, naleśniki z serem i to polane toffi, jakbym mógł przepuścić!
-Żarłok!
-Coś Ty powiedziała?
Zaczął mnie łaskotać, było tak jak dawniej. Kochałam takiego właśnie Dylana. Opiekuńczego, troskliwego, dobrego, męskiego, po prostu był ideałem. Zawsze był w stosunku do mnie szczery. 
-Kocham Cię
Gdy to powiedziałam przestał mnie łaskotać. Spojrzał mi w oczy
-Naprawdę?
-Tak! - przyciągnęłam go do siebie i zaczęłam namiętnie całować.


Dodałam dzisiaj, jakoś zarwało mnie do tego. Myślę, że jutro będzie kolejna, ale nie obiecuję. Ale w środe na 100% Komentucie. Ostatnio liczba 10 nas prześladuje, staramy się kochani :* Anonimki również was kocham <3

sobota, 25 maja 2013

NOWY :D

Nowy bohater, Leon <3 



Część 18

*3 TYGODNIE PÓŹNIEJ*
Dziś mój wypis ze szpitala. Miał po mnie przyjechać tato z Maxem, ale Dylan ich ubłagał więc on mnie odebrał.
-Gotowa?
-Emm tak
Poszliśmy do samochodu. Dylan pomógł mi wsiąść. Dojechaliśmy pod mój dom, dawno go nie widziałam. Weszliśmy i od razu powitali nas: tata, Max, babcia i dziadek
-Wnusia! - krzyknęli i zaczęli mnie całować i przytulać
-Ale się za wami stęskniłam, a to jest Dylan, mój chłopak
Mój ukochany zapoznał się z moimi dziadkami. Poszliśmy do kuchni zjeść wszystko co babcia nam naszykowała. Ahh, jak ja to kocham. Babcia dobrze gotuje, zawsze mi smakuje. Następnie rozmawialiśmy dużo w salonie, potem poszłam z Dylanem na górę do pokoju. Na łóżku leżała piękna czerwona róża. 
-Dylan!
-Tak skarbie?
-To od ciebie?
-A kto by mógł napisać liścik że cię kocha i nigdy nie zostawi?
Podbiegłam do niego, przytulił mnie i wziął na ręce, a następnie położył na łóżku i zaczął całować po całym ciele. Czułam straszne pożądanie. Kochałam go. Nagle zadzwonił telefon Dylana. To była jego mama, kazała mu iść do domu, bo ktoś do niego przyszedł
-Ja muszę iść skarbie, mam gości, kocham cię, pa - pocałował mnie jeszcze w usta i wyszedł zostawiając mnie na łóżku. 
No cóż, musiał. Wstałam i zeszłam na dół. Wzięłam z półki jakiś film i wróciłam do pokoju. Włączyłam 'Szkoła uczuć' i się położyłam. W trakcie babcia przyniosła mi popcorn słysząc że coś oglądam. Podziękowałam jej i zaczęłam zajadać popcorn. Pod koniec dostałam sms'a od Dylana
'To nie ma sensu mała, nie kocham Cię. To koniec. Nie dzwoń do mnie i nie pisz'
Co?! Jak to?! Przecież dał mi różę, że mnie nigdy nie zostawi i że mnie kocha! A po 2 godzinach co?! To nie o to chodzi?! Byłam załamana i zszokowana. Rzuciłam telefonem o ścianę. O dziwo się nie rozbił. Wytrzymały jest. Włączyłam http://www.youtube.com/watch?v=V0udZoW7EvE i zaczęłam płakać. Wyjęłam z szafki żyletkę. Chciałam się pociąć. Trzymałam i trzymałam. Bałam się. Usłyszałam dźwięk telefonu. Dylan dzwonił. Żałosny. Odrzuciłam, ale on dzwonił i dzwonił. Odebrałam za 10 razem
-Czego ty jeszcze ode mnie chcesz?
-Acacia! Czemu nie odbierasz?! Co się stało? I jak to czego od Ciebie chce?
-Jesteś żałosny! Nie chcę Cię znać! - rozłączyłam się. 
Dylan pisał po tym i dzwonił. Wyłączyłam telefon. Położyłam się do łóżka, choć była 14. Postanowiłam że się prześpię. Spałam gdy poczułam iż ktoś siada na łóżku i kładzie mi rękę na policzku. Obudziłam się i ujrzałam Dylana. Od razu zsunęłam jego rękę z mojego policzka.
-Czego chcesz?!
-No co się z Tobą dzieje? Nagle dzwonie i nie odbierasz, martwiłem się o Ciebie. A gdy odebrałaś to taka oschła byłaś. I jeszcze ten ton którym do mnie mówiłaś. Co się stało?
-Jak to co się stało?! Rzuciłeś mnie przez sms'a! Nie miałeś odwagi powiedzieć mi to prosto w oczy albo chociaż zadzwonić?! Nienawidzę Cię! Wyjdź!
-Co?! Nic do Ciebie nie pisałem! Zobacz sobie moje sms'y! Proszę bardzo!
Dylan podał mi telefon i rzeczywiście nie było takiego sms'a. Wzięłam swój telefon i mu pokazałam. Popatrzył zszokowany
-To czemu ja go nie mam?!
-Pewnie usunąłeś, żeby było że coś sobie zmyślam tak?! Wypierdalaj stąd!
-Acacia, nigdy nie widziałem Cię takiej, i nigdy do mnie nie przeklęłaś, co się z Tobą stało? Nic do Ciebie nie pisałem.. Przecież widziałaś. Kocham Cię Acacia, przecież wiesz.
-Nie wiem. To jest chore!
-Ale ja nic nie pisałem przecież! Nie mam takiego sms'a! 
-Ale ja mam!
-Ktoś musiał wysłać z mojego telefonu
-Jasne jasne! Już się nie wykręcaj! Wyjdź stąd! Daj mi spokój nienawidzę Cię!
-Ale ja Cię kocham! Proszę Cię kochanie!
-Nie mów do mnie kochanie!
Do pokoju wszedł Max, który słyszał całą kłótnię
-Nie to że coś, ale mam pokój obok Ciebie, i CAŁĄ rozmowę słyszałem. Dylan bądź tak dobry i wypierdalaj z mojego domu, jasne?
-Ale ja nic nie wypisywałem takiego!
-Pewnie, samo się wysłało, wypierdalaj
-Ja tego tak nie zostawię, słyszysz? Kocham Cię!
Max wyprowadził Dylana i wrócił do mnie
-Wszystko w porządku? Nie będę Cię pocieszał bo jeszcze gorzej Ci to zrobi. Prześpij się, jesteś silna i wiem że sobie z tym poradzisz - przytulił mnie i pocałował w czółko
-Dziękuję, zawsze wiedziałeś co jest dla mnie najlepsze
Max jest najlepszym bratem. Zawsze wiedział kiedy potrzebuję spokoju, a kiedy pomocy. Jest taki kochany. Poszłam do wanny i byłam w niej około godziny. Ubrałam się w http://www.polyvore.com/cgi/set?id=83272541 i związałam włosy w koka. Wyszłam na dwór. Była taka średnia pogoda, słońca nie było, deszczu też nie. Postanowiłam że pójdę pobiegać. Zawsze mnie to odpręża. Pobiegłam więc w stronę parku. Biegałam już 2 godziny. Kupiłam wodę i usiadłam na ławkę w parku płacząc. Dosiadł się do mnie bardzo przystojny chłopak. Był dobrze zbudowany. 
-Ej co się stało? 
-Nic takiego
-Jak nic? Taka piękna dziewczyna i płacze, no nie mogę - uśmiechnął się do mnie a ja się zaśmiałam ocierając łzy. 
Chłopak zaczął ocierać mi łzy kciukiem. Trochę się zarumieniłam, zauważył to i zapytał
-Masz chłopaka? - jak zapytał zaczęłam płakać - przepraszam nie chciałem
-Nie no okej..
-Zerwanie?
-Tak 
-Przytul się i opowiadaj, nikomu nie powiem
Zrobiłam to i opowiedziałam mu cały dzień. Był bardzo dobrym słuchaczem. Pomógł mi i to jak. 
-Biegasz jak się smucisz? - zapytał
-Tak, to mi pomaga
-Mi też
-Masz doła?
-Znaczy dzisiaj dobry humor mam, tako wyszedłem pobiegać, idealna pogoda do biegania.
-No idealna - zaczęliśmy się śmiać - nie wierzę poprawiłeś mi humor!
-Ehh, to moje nowe hobby, a tak w ogóle jak się nazywasz?
-Acacia, a ty?
-Ładnie, jestem Leon
-Ty też masz ładne imię - i znowu zaczęliśmy się śmiać
Leon był bardzo sympatyczny
-Ej mała, dasz mi swój numer? - zapytał
-Tylko nie mała!
-Haha, ile masz lat?
-17, a ty?
-19, mała
-Przestań! Przeprowadziłeś się nie dawno?
-Nie, mieszkam tu od zawsze, a ty na pewno nie chodzisz do tego liceum co ja, bo bym Cię znał 
-No na pewno, ja chodzę do ogólniaka
-No widzisz, a ja nie, to dasz mi swój numer?
-Tak, daj telefon
-A Ty swój
Zapisaliśmy sobie swoje numery. Biegaliśmy jeszcze z godzinę, chyba dzisiaj całe miasto obiegłam. Jestem zmęczona. Leon postanowił mnie odprowadzić, w sumie to biegliśmy. Pod drzwiami pocałował mnie w policzek i pobiegł do siebie. Mieszkał jakieś 30 minut pieszo ode mnie. Weszłam do domu i tato z dziadkami i oczywiście Maxem zaczęli się dopytywać. Opowiedziałam im cały dzień.. Również o Leonie. Babcia powiedziała tylko że jest dobrym chłopakiem i podała mi naleśniki. Poszłam na górę, zjadłam i zobaczyłam fb. Miałam już zaproszenie od Leona. Przyjęłam. Był dostępny, więc napisałam. Pisaliśmy i potem gadaliśmy z godzinę na skypie z kamerką. Miał fajny pokój. On umiał poprawić mi humor. I jeszcze był taki przystojny, aww. Dzięki niemu zapomniałam o Dylanie. Poszłam szybko pod prysznic i wróciłam do Leona. Gadaliśmy jeszcze i poszłam spać. 


Podoba się? Komentujcie! I proszę nie opuszczajcie mnie. Chciałam zostawić tego bloga. Ostatnio nikt tu prawie nie wchodzi.. Komentujcie to mnie motywuje! Kocham was naprawdę <3

środa, 22 maja 2013

Część 17

-O co chodzi? - spytałam
-Bo.. - zaczęła Amanda
-Bo?
-Bo my jesteśmy razem - dokończył Cody
-Od kiedy?
-Od jakiś 2 tygodni - odpowiedziała Am
-I nic mi nie mówiliście?! Jesteśmy przyjaciółmi, no ej!
-Acacia spokojnie, nie byliśmy gotowi. Przepraszam - odpowiedziała
-Nie no okej. Szczęścia i wytrwałości
-Dziękujemy - odpowiedzieli
-Nie mogę uwierzyć, że wy jesteście razem. Byliście przyjaciółmi a teraz miłość. Haha
-No, dobrze mi z Codym
-Cieszę się, jeszcze raz szczęścia!
-A jak ci z Dylanem? - zapytał Cody
-Wspaniale, jest opiekuńczy, troskliwy, kochany, no po prostu ideał. Kocham go
-A to się cieszę, my już pójdziemy, trzymaj się kochana! - pocałowali mnie w policzek i wyszli
Nie mogę uwierzyć. Jakoś dziwnie się poczułam. Chciałam wyjść ze szpitala. Po jednym dniu już nie mogłam wytrzymać. Odcięłam się od kroplówki i reszty. Usiadłam na łóżku i postawiłam krok. Chciałam już postawić 2, lecz do pokoju przyszedł Dylan, spojrzał na mnie zatroskany, podbiegł, wziął na ręce i położył na łóżku.
-Co ty chciałaś zrobić?
-Dylan ja już nie wytrzymam, nie chce tu być. Chcę do domu. Pomóż mi
-Ale musisz tutaj zostać jeszcze kilka dni. To dla twojego dobra. Jak chcesz to ja się połamię i będę z tobą leżał
-Nie rób tego
-To ja zapytam czy mogę z tobą tutaj spać, może jest jakieś wolne łóżko które by tu przywieźli i w ogóle
-Myślisz że ci pozwolą?
-Warto spróbować, a jak nie to przyniose se tu materac i będę spał na ziemi
-Jesteś kochany, i za to cię kocham
-Ja ciebie też - musnął lekko moje wargi - nie wiem co bym zrobił gdyby ciebie zabrakło
-A ja nie wiem co bym zrobiła gdyby ciebie zabrakło
-Mnie nie zabraknie
-Mnie też nie
-Kocham cię! - wykrzyczał
-Ciszej głupku! - zaczęłam się śmiać
-Ja niczego nie ukrywam!
-Ja też nie ale ciszej, inni śpią jeszcze haha
-Ups
-Mój debil
-Twój twój - nachylił się i pocałował mnie w czółko
-Dziękuję że jesteś
-Zawsze możesz na mnie liczyć
Posiedzieliśmy tak z 2 godziny i Dylan musiał już iść. Po jakiś 10 minutach gdy wyszedł, przyszedł Alan. Byłam przestraszona
-Ojej, co się stało?
-Wyjdź stąd!
-Dlaczego? Przyszedłem cię odwiedzić, nie można?
-Nie! Zgwałciłeś mnie idioto!
-Oj od razu zgwałciłeś
-Mam zawołać pielęgniarki?
-Po co?
-Żeby cię wygoniły!
-Dlaczego? - uśmiechnął się szyderczo
Zaczęłam krzyczeć jak najgłośniej aby mnie usłyszeli. Alan podbiegł, usiadł na łóżku i zakrył mi usta.
-Ciszej! Co się tak wydzierasz?
-Wyjdź stąd!
-Nie - po tym jak to powiedział przycisnęłam czerwony guzik
Od razu przybiegły 2 pielęgniarki
-Co się dzieje?
-Wygońcie go proszę, on mnie wcześniej zgwałcił, boję się go!
Pielęgniarki próbowały go wyciągnąć aż w końcu przyszła ochrona i zabrała go na komisariat. Alan był nienormalny, bałam się go. Nie chciałam teraz być sama więc zadzwoniłam do Dylana
-Tak? - odebrał
-Dylan przyjedź proszę!
-Już jadę, spokojnie nie płacz.
Czekałam 10 minut aż przyjedzie. Wbiegł od razu do mojej sali
-Co się stało?!
-Alan tu był..
-Coś ci zrobił?
Opowiedziałam mu wszystko. Przytulił mnie. Wtedy czułam się już bezpiecznie. Nie lubiłam być sama w takich sytuacjach. Z byłym chłopakiem nie było mi tak dobrze jak z Dylanem.
-Kochanie, o czym tak myślisz?
-O niczym, po prostu się zamyśliłam
-Nie wierzę, widzę to po tobie, o czym myślałaś?
No i co ja miałam mu powiedzieć? Że myślałam o swoim byłym? Zdenerwowałby się, nie chciałam tego
-Myślałam co będę robić w tym szpitalu..
-Będę przy tobie spokojnie mała - pocałował mnie w policzek
Do sali wszedł mój lekarz
-Dzień dobry, i jak panienko?
-Dzień dobry, już dobrze, tylko nie mogę się ruszać przez tą nogę
-Ona tak musi wisieć do góry, przyzwyczaisz się, i tak w sumie za kilka dni cię wypuścimy, dobrze z tobą jest
-Dziękuję za wiadomość
Porozmawiałam chwilę z lekarzem i wyszedł. Dylan od razu zaczął mnie namiętnie całować.



Mam wrażenie, iż opuszczacie tego bloga, ponieważ nie ma codziennie części. Wiem że mówiłam że codziennie będą, ale pisałam na SAMYM POCZĄTKU że będą tylko w dni wolne ;) Komentujcie, proszę. Bez takich hejtów proszę. 

sobota, 18 maja 2013

Część 16


Obudził mnie mój telefon. Dzwoniła zapłakana Ally
-Ally co się stało?
-Przy..przyjedziesz?
-Za pół godziny będę - rozłączyłam się
Pobiegłam szybko uczesać włosy w koka i ubrałam się w http://www.polyvore.com/cgi/set?id=82494290&.locale=pl Umyłam zęby i wybiegłam z domu. Biegłam nie patrząc czy coś jedzie czy nie. Jednak gdy przebiegałam przez jezdnię, zauważyłam szybko nadjeżdżający samochód. Potem ujrzałam ciemność.
*OCZAMI OJCA ACACI*
Oglądałem telewizję z Maxem akurat leciał mecz, gdy zadzwonił mój telefon
-Tak?
-Dzień dobry, dzwonię ze szpitala na ulicy ********* pańską córkę potrącił samochód. Jest w bardzo ciężkim stacie, właśnie ma operację. Dobrze by było gdyby państwo przyjechało.
-Jak to?! Już jadę! - rozłączyłem się
-Max jedziemy do szpitala! Acacie potrącił samochód! Zadzwoń do Dylana jak masz numer!
-Dobra już dzwonię!
*OCZAMI DYLANA*
-Halo? - odebrałem
-Cześć Dylan, tu Max, dzwonię by ci powiedzieć że Acacia miała wypadek. Potrącił ją samochód, właśnie ma operację, ona cię potrzebuje Dylan
-Kurwa! Już jade! Wyślij mi sms'em adres szpitala! - rozłączyłem się 
Wybiegłem z domu i wsiadłem do auta. Jechałem pod adres który wysłał mi Max. Pędziłem nie zważając ile jadę i czy to jest dozwolona prędkość. Zauważyłem policje która stoi.. Szlag!
-Wie pan ile pan jechał? - zapytał mnie policjant
-Prosze pana! Moją dziewczynę potrącił samochód! Muszę do niej jechać i to już!
-Czy pana dziewczyna nazywa się Acacia?
-Tak, skąd pan wie?
-Prosze pana! To było tragiczne potrącenie! Ona tego może nie przeżyć, pan jedzie szybko do niej! Tylko niech pan nikogo nie potrąci!
Pojechałem szybciej niż wcześniej do szpitala. Wbiegłem i zobaczyłem rodzinę Acaci
-Gdzie ona jest?!
-Jeszcze ma operację - odpowiedział mi Max
-Kurwa! Mogłem u niej dzisiaj spać.. Na pewno by do tego nie doszło... Ale gdzie ona szła i w ogóle po co tak wcześnie?!
-Mówiła że idzie do Ally bo ją potrzebuje, wybiegła z domu, nawet śniadania nie zjadła - odpowiedział jej tato
-Boże.. Policja mnie zatrzymała bo za szybko jechałem i powiedziałem im że moja dziewczyna miała wypadek i zapytali czy nie nazywa się Acacia, i powiedzieli że to było tragiczne potrącenie i że może tego nie przeżyć...
-Przeżyje. Ona jest silna. Jeżeli tu jej nie uratują to ja załatwie specjaliste! Nie pozwolę jej umrzeć! - wykrzyczał jej tato
-Jezusie.. Co teraz będzie
Ujrzałem jak wiozą na łóżku Acacie z operacji. Była cała poobijana. 
-Co z moją córką?
-Już lepiej, teraz jest w śpiączce. Powinna obudzić się nawet dziś. 
-Dokładnie kiedy?! - zapytałem
-Jakoś wieczorem, może wcześniej, spokojnie teraz będzie już lepiej, operacja się udała.
-Ale co jej było? - zapytał ojciec Acaci
-Miała połamane kilka kości. Prawa noga i ręka złamane, ma parę rozcięć na twarzy, ale to się szybko zagoi. Żebra poskładane. Na szczęście nie było problemów z kręgosłupem. To dziwne, bo zawsze kręgosłup w takich wypadkach zostaje uszkodzony. Będzie dobrze z nią. Gips ma, bandaże, jest pod dobrą opieką - odpowiedział lekarz
-Dziękujemy - odpowiedział Max
-Jezu.. - powiedziałem
-Spokojnie stary, będzie dobrze, silna jest, w końcu ma to po mnie - powiedział Max
Ujrzałem jak do szpitala wbiegają Amanda, Ally, David, Cody i Brajan
-Co z nią?
Opowiedziałem im wszystko. Amanda z Ally rozpłakały się na maksa. Brajan z Codym przytulili Amandę a David Ally. Ally zszokowała się bo był na nią obrażony. Widocznie nie mógł patrzeć jak jego dziewczyna płacze. Zaraz. A co ja robie? Zamiast iść do swojej dziewczyny stoję jak głupi z jej rodziną i przyjaciółmi. Pobiegłem więc zapytać się czy mogę wejść, na początku mi nie pozwolili ale ubłagałem ich. Wszedłem, złapałem ją za rękę i zaczęłem mówić do Acaci, choć wiedziałem że mnie nie słyszy
-Acacia, wszystko będzie dobrze, nie jest z tobą aż tak źle. Nie zostawię cię, obudzisz się dziś wieczorem, będę przy tobie. Kocham cię.
Poczułem że ścisnęła moją rękę. Potem zobaczyłem że się przebudziła, pięlęgniarka która była w pokoju podeszła i sprawdziła jej stan
-Widzisz już będzie dobrze, Acacia słyszysz mnie?
-Ttt-Tak
-Spokojnie, nie męcz się, możesz nie mówić, nie oczekujemy tego od ciebie, odpoczywaj a ja powiadomię lekarzy i twoich najbliżysz iż się obudziłaś
*OCZAMI ACACI*
-Dylan co mi jest?
-Potrącił cię samochód, spokojnie kochanie, odpoczywaj
-Nie chcę! Ale co mi jest?
-Masz złamaną noge i rękę, a reszte ci już zreperowali. Nie myśl o tym, wszystko się ułoży, kocham cię
-Ja ciebie też
*OCZAMI ALLY*
-David..
-Kochanie, wybacz mi. Nie powinienem na ciebie krzyczeć. Miałaś rację, za mało czasu ci poświęcam, ale nie myśl że mam inną! Kocham tylko ciebie! Przepraszam 
-W porządku, kocham cię i nie chcę cię stracić. Ja też przepraszam. Bo to przeze mnie się pokłóciliśmy.
David zaciągnął mnie w kąt i wziął na ręce, objęłam go nogami w pasie. Spojrzał mi w oczy i zaczął namiętnie całować.
-Obiecaj mi że zawsze będziemy razem - przerwałam pocałunki
-Obiecuję, nigdy cię nie opuszczę, kocham cię! 
Zaczął mnie całować, lecz przerwał nam Cody
-Chodźcie! Acacia się przebudziła!
-Już idziemy! - krzyknęliśmy
David zaczął mnie całować i zaniósł mnie przed salę. Weszliśmy wszyscy razem.
*OCZAMI ACACI*
-Miło że wszyscy tu jesteście ze mną, tak was kocham
-Najbardziej to pewnie Dylana - powiedzia Brajan i zaczęliśmy się wszyscy śmiać
-Wiadomo kto mnie potrącił?
-Policja mówiła że to zwykły pijak - odpowiedział tato
-A kiedy będę mogła wyjść? - kierowałam to pytanie do lekarza
-Zobaczymy jeszcze jak będzie z twoim stanem, za jakiś tydzień, jak będziesz gorzej to więcej, a jak lepiej to za kilka dni - odpowiedział - Już was zostawiam, ale nie męczcie jej za długo
Lekarz wyszedł a Dylan nachylił się i pocałował mnie w czółko
-Kocham cię - szepnął 
Uśmiechnęłam się i rozmawialiśmy wszyscy. Ally z Davidem chcieli już iść ale ja:
-A wy już pogodzeni?
-Tak, w szpitalu tutaj to zrobiliśmy, kochamy cię, pa - powiedzili i wyszli
Potem poszli reszta moich przyjaciół, tylko Dylan, tata i Max zostali
-Córeczko my pojedziemy po twoje rzeczy, wrócimy za jakąś godzinkę.
-Dobrze
W końcu zostałam sama z Dylanem. Cały czas trzymał mnie za rękę. Nagle wstał i nachylił się nade mnie. Nasze wargi lekko się ze sobą zetknęły. Mój ukochany był delikatny, troskliwy i opiekuńczy w stosunku do mnie. Kochałam go z całego serca. 
-Kocham cię - powiedział
-Ja ciebie bardziej
-Nie, ja bardziej
-Ja
-Ja cię kocham mocniej
-Nie, ja! - krzyknęłam
-Kocham cię najmocniej!
-Kochamy się po równo, pasuje?
-No dobra - pocałował mnie w rękę
Siedzieliśmy tak i patrzyliśmy sobie w oczy, on nadal trzymał moją rękę. Nie wiem nawet kiedy zasnęłam. 
***
Obudziłam się rano, przy mnie nadal siedział Dylan, nie trzymał mnie za rękę, tylko spał na krześle. Spojrzałam na zegarek, była już 10. 
-Dylan, wstawaj
-Co, co jest?
-Jest 10, a ty tutaj spałeś?
-Nie chciałem cię zostawiać samą
-Idź do domu porządnie się wyśpij!
-Nie, zostanę tutaj z tobą
-Proszę cię, poradzę sobie, idź się umyj, zjedz coś, weź prysznic i idź spać
-Mam lepszy pomysł, pojadę szybko do domu, umyję się, zjem i wrócę do ciebie skarbie, dobrze?
-No dobra
Musnął lekko moje wargi i wybiegł z pokoju. Nagle wszedł tato
-Cześć córciu, jak się masz?
-Dobrze, tylko trochę źle się czuję z prawą ręką złamaną, nie moge nic robić, z nogą to bym sobie jakoś poradziła ale z ręką trudniej..
-Będzie dobrze, kupiłem ci nowy telefon, bo tamten się rozwalił przecież w wypadku. Jako że miałaś na abonament będziesz miała ten sam numer, wszystkie numery będą a kupiłem ci iPhona. 
-Dziękuję tato jesteś najlepszy!
-Nie ma za co córeczko, dla ciebie wszystko. 
Do pokoju przynieśli mi śniadanie. Zjadłam w towarzystwie taty i do pokoju przybiegła Amanda. Tato pojechał więc do domu. 
-Hej kochana! Jak się czujesz?
-Hej hej, lepiej już
-To super, muszę ci coś powiedzieć.. Znaczy musimy ci coś powiedzieć..
Do pokoju wszedł Cody. Byłam strasznie ciekawa o co im chodzi.


Ciekawe? Komentujcie kochani! Jesteście ciekawi co się stanie z Amandą i Codym? Komentujcie komentujcie <3 KOCHAM WAS :*

środa, 15 maja 2013

Część 15

Wstaliśmy z Dylanem o 13. Zjedliśmy śniadanie, umyłam się, ubrałam w http://www.polyvore.com/cgi/set?id=81812050&.locale=pl  i wyprostowałam włosy. 
-Jak się czujesz po imprezie?
-Dobrze a ty? - uśmiechnęłam się do niego
-Też, słuchaj dzwonili z policji, dziś niestety będziesz musiała złożyć zeznania, a i zadzwonili do twojego taty, ma dziś przyjechać
-O nie! Tata! 
-Spokojnie, raczej to na mnie będzie zły
-Dlaczego?
-Bo nie było mnie wtedy przy tobie
Przytulił mnie i pojechaliśmy złożyć zeznania. 
-A więc opowie pani teraz wszystko od początku
-Bo Dylan miał u mnie spać, i poszedł bo rzeczy do domu, miał bardzo blisko. Ja poszłam do wanny i niedługo usłyszałam jak ktoś wchodzi, pomyślałam że to Dylan i powiedziałam że jestem w wannie. Potem zgasił światło, wszedł do łazienki, rozebrał się i wyjął mnie z wanny i to zrobił. Myślałam że to Dylan, ale czułam że to ktoś inny. Znałam te pocałunki i poznałam że to Alan i zaczęłam się wyrywać ale przycisnął moje nadgarstki do ziemi. Potem mówił coś i miałam pewność że to Alan. I usłyszałam trzaśnięcie drzwiami i biegnięcie po schodach, zaczęłam więc krzyczeć i do łazienki wbiegł Dylan, podniósł Alana i rzucił nim o ścianę. Inaczej się nie dało. Ja owinęłam się ręcznikiem i Dylan kazał zamknąć się w pokoju mojego brata, ale ja stanęłam w drzwiach.
-A czy pani chłopak jeszcze uderzył Alana?
-Nie, ja stałam ale Dylan mnie nie zauważył, mówił do Alana że to był gwałt. Potem Dylan mnie zauważył i kazał dzwonić na policje. I dalej już wiecie..
-Dobrze dziękuję, teraz pan niech powie co się stało
-No jak mówiła szłem po rzeczy gdy dwaj koledzy Alana mnie zaczepili, i zaczęli bić. Ale ja dałem im radę i od razu pobiegłem do Acaci, a resztę opowiedziała Acacia. 
-Dobrze, oskarżony przyznał się do winy, z resztą był nagi jak przyjechaliśmy, możecie wracać do domu. Dowidzenia
-Dowidzenia
Pojechaliśmy do mnie i na wjeździe stał samochód tata
-To ja może pojadę do siebie
-Nie! Będziesz mi potrzebny. Tato wie że mnie uratowałeś, chodź proszę!
-Okej okej
Weszliśmy i tato z Maxem zaczęli mnie przytulać. Opowiedziałam im to samo co policji, ze szczegółami, a mój chłopak to samo. Tato mnie przytulił i pocałował w czółko
-Muszę się zapytać, a przed tym gwałtem uprawialiście seks? Chciałbym wiedzieć czy ten gnój cię wydziewiczył czy Dylan
-Przed gwałtem to robiliśmy, ale Dylan był delikatny! Zawsze jest dla mnie miły! Troszczy się o mnie, jest ideałem! 
-Spokojnie córciu, ufam ci i Dylanowi też, Dylan to dobry chłopak, najbardziej odpowiedni dla ciebie
Tato podszedł do Dylana i go uściskał
-Dziękuję za to że uratowałeś moją córkę
Tato podszedł do mnie
-Ile razy to robiliście?
-Przed gwałtem pierwszy raz, i dzisiaj jeszcze no o 3 w nocy, jak skończyła się impreza. Czyli dwa razy.
-Dobrze, tylko się zabezpieczajcie jak już
-Dobrze tato - pocałowałam go w policzek i pobiegłam z Dylanem do pokoju
Nagle zapukał ktoś do drzwi i wszedł tato z Maxem i tortem
-Dziwię się że jeszcze został, chodźcie zjemy ostanie kawałki. A i proszę prezenty od nas
Tato wręczył mi prezent jak również Max i zjedliśmy tort. Potem z Dylanem otwieraliśmy prezenty. Cały dzień nam na tym minął. 
-Jezu jakie drogie prezenty - zaśmiał się Dylan
-Oj tak
-Cały dzień spędzimy tak tutaj na ich otwieraniu?
-Możemy wyjść gdzieś wieczorem
Zrobiliśmy tak. Poszliśmy nad rzekę. Dylan usiadł, a ja usiadłam mu pomiędzy nogi i się w niego wtuliłam
-Przy tobie czuję się bezpiecznie
Dylan przytulił mnie. Zamoczyłam lekko stopę i coś mnie ugryzło
-Auu! - krzyknęłam
-Co jest?
-Coś mnie ugryzło!
-Pokaż stopę 
Krew mi leciała, Dylan pobiegł do samochodu po bandaż a ja czekałam. Zabandażował mi stopę i było okej. Posiedzieliśmy tak trochę i pojechaliśmy do McDonald's. Zjedliśmy i poszliśmy do parku. Zobaczyliśmy na ławce zapłakaną Ally
-Ally co się stało?! - usiadłam przy niej
-David.. Pokłóciliśmy się! To chyba koniec z nami.. 
-O co się pokłóciliście?
-Bo on nie ma dla mnie czasu ostatnio i mu to powiedziała, zdenerwował się zaczął krzyczeć na mnie. Powiedział że jestem ślepa. 
-Ally, pogodzicie się, to mała kłótnia, spokojnie - przytuliłam ją
Dylan i ja odwieźliśmy Ally do domu i sami pojechaliśmy do mnie. Zatrzymał się pod wjazdem
-Nie idziesz? - zapytałam
-Muszę dziś wracać do domu, głupio mi że na tyle czasu mamę opuszczam, ona czuje się samotna, i muszę jej pomóc
-Okej, w porządku. 
Dylan pocałował mnie i wysiadłam z samochodu ruszając w stronę drzwi. 

Przepraszam że tak długo, ale nie miałam czasu. Kocham was <3 Komentujcie proszę! Jeśli będzie 30 komentarzy dodam niedługo kolejną część :*